O POTRZEBIE ŻYCIA DUCHOWEGO CZ. II

Jak dalece zasada ta jest słuszną, uczy nas choćby historia łat ostatnich. Olbrzymia, materialnie potężna Rosja podbiła cały szereg narodowości i plemion, których – mimo że znaczna ich liczba stoi na dość niskim poziomie kulturalnym – wchłonąć nie umiała: życie duchowe poszczególnych plemion, w skład państwa wchodzących, nie miało około czego się skupić. Nie było w państwie rosyjskim i nie ma, że tak powiemy, naturalnego środka ciążenia dla kultury całej ludności. Toteż mimo przewagi materialnej narodowości panującej co dzień głowę podnoszą narodowości nowe i przeciwstawiająswą własną tradycję, acz ubogą, kulturze narodu panującego.

czytaj dalej

Durkheiim i jego szkoła

Przeprowadzona przez Czarnowskiego krytyka definicji faktu społecznego była fragmentem szerszej polemiki z durkheimizmem, skierowanej przeciwko statyzmowi tej szkoły.

czytaj dalej

POWSTANIE I SPOŁECZNE FUNKCJE HISTORII

Karmimy się historią od wczesnego dzieciństwa i przez cale lżycie. Nie tylko tą, której uczymy się w iszkole i którą podają nam dzieła poświęcone specjalnie opisowi i wyjaśnieniu faktów minionych w ich związku czasowym. Poza tą historią strictissimo sensu wszystko nieomal, co nas otacza, z czym w życiu miewamy do czynienia i w stosunku do czego bywamy zmuszeni przybrać określoną postawę teoretyczną lub praktyczną – wdraża nas do ujmowania teraźniejszości jako powstałej w wyniku dłuższego lub krótszego następstwa zdarzeń, rzeczy i ludzi. Przy byle sposobności narzuca się nam zagadnienie początku i wynikłych zeń kolejnych zmian, zagadnienie zależności tego, co jest, nie tylko od tego, co jest jednocześnie, ale także od tego, co poprzedza je bezpośrednio, oraz tego ostatniego od stanu czy faktu jeszcze dawniejszego itd. aż do jakiegoś początku. Czy to będzie sprawa spadkowa, zmuszająca zainteresowanych do przeprowadzenia dowodu pokrewieństwa i stopnia tegoż, a więc do ustalenia genealogii: czy kwestia własności nieruchomej i jej kolejno powstałych i zmienianych kolejno obciążeń: czy analiza kierunku politycznego, prądu doktrynalnego, ocena starego obrazu lub chęć wniknięcia w utwór poetycki epoki minionej – zawsze musimy dokonywać tej samej, wciąż na nowo powtarzanej pracy odtwarzania sobie obrazu przeszłości w postaci następujących po sobie kolejnych zmian. Jesteśmy tak bardzo przyzwyczajeni do przedstawiania sobie przeszłości jako łańcucha nieprzerwanego, którego ogniwa ułożone są w szereg nieodwracalny, do przedstawiania sobie teraźniejszości jako tylko ostatniego z tych ogniw, że wydaje nam się to czymś „przyrodzonym“, tzn. nie wyobrażamy sobie, iżby umysł ludzki, zwrócony ku faktom życia zbiorowego, mógł inaczej ujmować ich powstawanie i przemijanie niż jako kolejność pojawiania się w czasie. Tym samym skłonni jesteśmy mieć czynność ukazywania owych faktów w tej właśnie kolejności, a więc układanie historii, za zjawisko powszechne, nieodłączne od współżycia ludzi w związkach społecznych, dłużej niż oni trwających, i samym faktem tego trwania ugruntowane dostatecznie. Nie chodzi tu, rzecz prosta, o „historię“ w nowoczesnym naukowym rozumieniu terminu, ale o każdy rodzaj słownego czy plastycznego, schematycznego czy symbolicznego przedstawienia zdarzeń i rzeczy, ludzi i czynów, streszczających w sobie nagromadzone w ciągu pokoleń zbiorowe doświadczenie grupy ludzkiej i wyrażających jej wartości naczelne. W tym szerokim rozumieniu będzie „historią“ równie dobrze poemat epicki, jak genealogia rodowa: hędzie nią opowieść o wędrówkach plemienia i słup totemiczny z wyrzeźbionymi na nim postaciami istot duchowych, z którymi właściciel słupa jest skojarzony jako dziedzic kilku pokoleń rodu własnego i rodu żony: będzie także „historią“ zachodnio-europejska tarcza herbowa z jej podziałem na pola, symbolizujące genealogię tego, który rma prawo jej używać – przy czym jest !sprawą obojętną, czy treść łych wszystkich „historii4 odpowiada tzw. prawdzie historycznej, czy nie.

czytaj dalej

Atrakcyjność szkoły durkheiinowskiej dla Czarnowskiego

Po studiach ekonomicznych, historycznych, filozoficznych – Czarnowski doszedł do socjologii i przy niej pozostał. Widzieliśmy, że znając bezpośrednio lub pośrednio różne aktualne szkoły socjologiczne – dopiero w szkole durk- heimowskiej znalazł zaspokajające go teoretyczne punkty wyjścia, co do zakresu socjologii i jej metod badawczych. Znalazł Czarnowski w Paryżu zwarte, a jednocześnie zróżnicowane w swej specjalizacji i badaniach środowisko naukowe: w krótkim czasie stał się jego aktywnym uczestnikiem. „Francuska szkoła socjologiczna“ była „szkołą“ w pełnym tego słowa znaczeniu. Kształtowała metodologię, nadawała kierunek problematyce badawczej. Mimo tendencji do rozszerzania się na różne dziedziny zjawisk społecznych, w swym wczesnym okresie pracowała głównie nad religionistyką i kulturami ludów pierwotnych – materiał badawczy czerpała także z historii ustroju i kultury starożytności. W ciągu dziesięciu lat niezwykłe intensywnej pracy naukowej pod kierunkiem najbliższych współpracowników Durkheima, M. Maussa i II. Huberta, ukształtował się Czarnowski-uczony, Czarnowski-durkheimista.

czytaj dalej

Myślenie kierowników obozu demokratyczno-narodowego

Zaiste, trudno było spodziewać się podobnie skonstruowanego wywodu od myśliciela, zaliczającego się do obozu „realistów“ politycznych, obozu, który drugi teoretyk, p. Kozicki, w roku zeszłym na łamach tegoż „Przeglądu Narodowego“ przeciwstawiał „politycznym nominalistom“. Ale bo w gruncie rzeczy tp. Balickiemu chodzi tylko o jedno: o usprawiedliwienie polityki bezprogra- mowości, oportunizmu i – nazwijmy rzecz po imieniu – zupełnej bezmyślności swego obozu. Trzeba było koniecznie wykazać, że jedyną drogą naszą jest ugoda zupełna, bardziej demoralizująca i poniżająca niż owa z r. 1897, wykazując jednocześnie, że ta ugoda nie jest ugodą. Tej sztuki dokonał p. Balicki dzięki swemu „instynktowi państwowemu“. Dzięki temuż można teoretyczną wszechpolskość pogodzić z praktycznym trójlojalizmem, radykalizm narodowy z ugodowością, ideały prawno-polityczne ze skwitowaniem z nich. A to wszystko ad maiorem Dmowscii et cons. gloriom. Rozumowanie jest bardzo proste. Po pierwsze: dobra polityka jest wynikiem posiadania instynktu państwowego. Po drugie: ten wyraża się w nacjonalizmie. Po trzecie: jedyną nacjonalistyczną grupą w Polsce jest obóz „Gazety Warszawskiej“ i p. Balickiego. Wniosek: ich polityka jest dobra, celowa i nieomylna. Quod erat demonstrandum.

czytaj dalej

Teoria socjologiczna Durkheima

Podstawowe dzieło Durkheima o Podziale pracy społecznej jest punktem wyjścia dla całego jego systemu. Społeczny aspekt i konsekwencje podziału pracy były jednym z centralnych zagadnień w naukach społecznych – zarówno dla lewicy, jak i dla prawicy – od czasów rewolucji przemysłowej. Od Smitha, który pierwszy uczynił z niej fundament swojej teorii — po Spencera z jednej, a Marksa z drugiej strony. We Francji – od Saint-Simona, przez Comte’a do Durkheima.

czytaj dalej

POWSTANIE I SPOŁECZNE FUNKCJE HISTORII CZ. II

Mogą składać się na nią same wymysły i brednie: jedynie ważnym jest, że przedstawia fakty minione w ich kolejnym następstwie, dochodząc do teraźniejszości czy też do jakiegoś momentu przeszłości, rozumianego jako punkt końcowy łańcucha, że przeto czas, który upłynął między początkiem i końcem, przedstawiony jest jako „dzieje4“ – jest wypełniony następującymi po sobie imionami, postaciami, czynami i !zdarzeniami. Tak więc zaliczymy do „historii44 w tym szerokim rozumieniu nie tylko tę dziedzinę, którą pod tą nazwą dziś uprawiamy i co do której nie potrzeba przekonywać nikogo, że pojawia się dopiero u ludów o wysokim poziomie kultury duchowej, i to nie u wszystkich. Historią !będzie dla nas także epopeja, bez względu na zgodność zawartych w niej wzmianek i opisów z rzeczywistością, byle przedstawione zdarzenia i wzmiankowani ludzie ukazywali się w !niej w porządku czasowym, jako to w cyklu karolińskim starofrancuskim lub w wielkich poematach epickich indyjskich, których tematem są wielkie czyny kilku pokoleń bohaterskich. Nie inaczej postąpimy z poematami genealogicznymi polinezyjskimi, z wszelkimi listami królów, władców, naczelników plemion, zarówno z tymi, które przechowywane .są w tradycji ustnej dworów murzyńskich w Afryce Środkowej, jak z tymi, które przekazali nam pisarze starożytni wschodni czy chińscy, jak z tą, dotyczącą egipskich dynastii, którą zawdzięczamy Manethonowi. Co więcej, zaliczymy do historii nie słowne, a plastyczne przedstawienia dziejów, takie np. jak alegoryczne przeważnie płaskorzeźby, które dekorowały ściany domostw królewskich w Abomey, stolicy Dahomeju, i które upamiętniały zdarzenia i czyny, zaszłe w ciągu dziesięciu kolejnych panowań, od osiedlenia się dynastii królewskiej w Abomey i początku dahomejskiej potęgi w roku 1625 za króla Dako aż do ostatniego niezawisłego władcy, Gbehanzina, strąconego z tronu przez Francuzów w r. 1894. Owe płaskorzeźby, to w postaci plastycznej prawdziwa kronika, którą biegli w jej odczytywaniu zdolni są przetłumaczyć na opowieść ujętą w słowa.

czytaj dalej

WYWIAD Z PROF. STEFANEM CZARNOWSKIM CZ. II

Powracając teraz do naszej kwestii zasadniczej, tzn. do sprawy burd pałkarzy na wyższych uczelniach, jakie następstwa ten stan rzeczy będzie miał dla młodzieży? A właśnie. Specjalnie niebezpiecznym i to niebezpiecznym bezpośrednio jest ten antysemityzm, jeśli chodzi o młodzież. Dążenie do uzyskania przywileju drogą hicia i poniżania członków innej narodowości jest czymś gorszym niż zdziczeniem obyczajowym, jest dowodem przyciemnienia elementarnych zasad moralnych u tych, którzy są powołani do zasilenia wkrótce elity intelektualnej narodu.

czytaj dalej

Postawa Czarnowskiego

Z szerokich ówczesnych zainteresowań Czarnowskiego, przejawiających się w jego lekturach, wykładach i tematyce zajęć seminaryjnych – w jego publicystyce i studiach, pisanych w tych latach, znajdujemy zaledwie okruchy.

czytaj dalej

Artykułowana mowa

Rozstrzygnięcie zagadnienia, czy istniała możliwość artykułowanej mowy, może nastąpić jedynie na podstawie badań cech szkieletów, są to badania pośrednie, można się jednak na nich opierać. Podstawową różnicę pomiędzy mową artykułowaną a nieartykułowanymi dźwiękami stanowi to, że chociaż oba rodzaje dźwięków powstają na skutek wibracji powietrza, wytworzonej przez płuca i krtań (więzadła głosowe), to w przypadku mowy artykułowanej wibracja ta ulega przemianom na skutek efektów rezonansowych powstających w jamie ustnej. U człowieka jama ustna jest stosunkowo szeroka, a język dzięki swej ruchliwości może zmieniać zarówno jej kształt, jak i rozmiar. Natomiast dźwięki nieartykułowane wydobywają się wprost z krtani, wytworzone wibracją powietrza i w zasadzie pozostają od tego momentu niezmienione.

czytaj dalej

Horyzont polityczny Czarnowskiego cz. II

Mimo złudzeń co do możliwości znalezienia ponadklasowej więzi moralnej narodu, które każą Czarnowskiemu wówczas wypowiadać się jeszcze przeciwko „kanonom mniej lub bardziej klasowo materialistycznym“ – dostrzega on w masach ludowych i w klasie robotniczej twórcze siły polityczne. Widzieliśmy już, że w deklaracji ideowej swego pisma w razie sprzeczności interesów przyznaje prawo prymatu „interesom ludu“. W artykule Francja nowoczesna w sposób znamienny przeprowadza rehabilitację Komuny Paryskiej i ruchu rewolucyjnego, pisząc, że choć o nim „głosi się zwykle, że był czysto anarchistyczny, narodził się w istocie jako ruch patriotyczny i republikański zarazem“. W tymże artykule, omawiając aktualne „odrodzenie narodowe“ Francji, stwierdza, iż patriotyzm ten narodził się wśród szarych ludzi, „a większość olbrzymia należała do sfer ludowych, robotniczych, o których powiadano, że opanowane są zupełnie przez hasła antypatriotyczne“ 12.

czytaj dalej

Jedyny w swoim rozdzaju – prof. Czarnowski cz. III

Od innej strony widziało się profesora Czarnowskiego na małych zebraniach, w ścisłym gronie osób zainteresowanych Nową Biblioteką Społeczną. Prof. Czarnowski należał do jej założycieli. Uważał, że brak wydawnictwa, które by dawało dzieła naukowo-popułarne, związane z nurtem współczesnego życia zbiorowego, dzieła o poziomie możliwie wysokim, jednak dostępne dla przeciętnie inteligentnego czytelnika, jest dotkliwym brakiem w pracy dla polskiej kultury. Stąd wyrosły właśnie wydawnictwa Nowej Biblioteki Społecznej.

czytaj dalej

Prawo o publicznym nauczaniu powszechnym

Czyż doprawdy jedyną naszą deską ratunku w powodzi ciemnoty jest obecne prawo o publicznym nauczaniu powszechnym? Jak spragnieni pielgrzymi ujrzeliśmy blask wód ożywczych i zarys palm jia pustyni – i biegniemy. Nie zastanowił się nikt, nie pomyślał nikt nad tym, co nas czekać może. Ktoś krzyknął „ratunek“ i sam rzucił się naprzód, a tych, którzy do podejrzliwości są skłonni, wrogiem życia nazywa. A tam, ,u celu wyścigu, niebacznych czeka śmierć powolna.

czytaj dalej

Uczucia narodowe wśród ludu

Dziwić się tylko można, że ci właśnie, którzy tak stale głoszą hasło samopomocy społecznej na każdym polu, z taką skwapliwością dar przyjmują, że ci, którzy mówią o walce z wszelkim obcym wpływem, niebezpieczeństwa obcego nie widzą. „Wierzą w chłopa“ i to im wystarcza.

czytaj dalej